Zdefiniowana, sformalizowana procedura zakupowa, dokumentowane relacje, permanentna analiza rynku i konkurencji, warsztat negocjacyjny to wiele, ale to za mało, aby pozycję zakupową firmy uważać za optymalną, bez względu na oczywisty fakt, że budowanie tej pozycji przedsiębiorstwa, to dynamiczny, zmienny w czasie proces, oparty nade wszystko na sile zakupowej oraz wiarygodności płatniczej.
Poza walorami merytorycznymi zatrudnionych w dziale zakupów, istotną składową, decydującą o efektywności funkcjonowania tego obszaru, jest nie tylko jasny, transparentny system wynagradzania, ale i analogiczny system motywacyjny dla pracowników. W odniesieniu do zatrudnionych w szeroko pojętych działach zaopatrzenia, szczególnie istotna jest gratyfikacja aktywności, specyficznej innowacyjności, monitoringu rynku i standingu dostawców, zdolności do generowania wartości dodanej z punktu widzenia pracodawcy.
Niezależnie od relacji z dostawcami, bez względu na ich partnerski charakter, działaniem pożądanym i wskazanym jest dbałość o dywersyfikację źródeł zaopatrzenia, a szerzej przygotowania organizacji do takiej dywersyfikacji (znajomość źródeł konkurencyjnych, warunków, wiedza co do potencjalnej współpracy, inercji w formalizacji relacji: jaki czas jest niezbędny do skutecznego uruchomienia łańcucha dostaw etc.). Takie podejście, to nie przejaw defetyzmu, ale dowód myślenia scenariuszowego, element potencjalnego zarządzania kryzysowego (wszak dostawcy też mogą wpaść w problemy), przejaw dbałości o strategiczne interesy firmy. W wielu przypadkach, zwłaszcza w odniesieniu do firm dystrybucyjnych, istotną funkcją działu zakupów, jest świadoma dywersyfikacja źródeł zaopatrzenia, zwłaszcza w odniesieniu do produktów substytutywnych (traktowana jako narzędzie unikania uzależnienia od jednego dostawcy). Wreszcie - co istotne w aspekcie zapewnienia płynności firmy - wielość źródeł zaopatrzenia, oznacza najczęściej zarazem większy kapitał obrotowy, na skutek sumowania wartości kredytów kupieckich (co ważne, ten pracujący kapitał jest tani w obsłudze).
Dział zakupów - zwłaszcza w sytuacji kryzysów popytowych i nadprodukcji, budujących naturalną siłę zakupową odbiorcy - staje się zarazem przedmiotem szczególnego zainteresowania i analogicznej estymy dostawców. Relacje te najczęściej nie wykraczają poza kulturowy konwenans, ale zdarza się, że decydenci w obrębie zakupów stają się celem tzw. "agresywnego marketingu", tj. zachowań o minimum patologicznym charakterze (próba osobistej gratyfikacji osób podejmujących decyzje zakupowe, wynagradzania za realizację zakupów, zwłaszcza planowych, a tym bardziej zwiększonych, wszak dostawcy i ich przedstawiciele też mają plany sprzedażowe, od realizacji których zależy ich wynagrodzenie i reputacja w przedsiębiorstwie).
Nie wchodząc w szczegóły, chciałbym podzielić się osobistym doświadczeniem, które wyniosłem z wielu firm i implementacja, traktowana w kategoriach know - how, nigdy mnie nie zawiodła.
Mając okazję pracować na kluczowych stanowiskach decydenckich w różnych branżach, z oczywistych względów nie znałem od początku ich specyfiki, a z drugiej strony palącym najczęściej problemem była konieczność pilnej poprawy efektywności, a czasami po prostu wyników. Zawsze starałem się zacząć od analizy kluczowych obszarów operacyjnych: sprzedaży i produkcji oraz logistyki, w tym analizy wagi i udziału zakupów surowców oraz materiałów w całości kosztów, definiując wspomnianą rangę poszczególnych dostawców (kierując się uniwersalnymi zasadami prawa Pareto oraz analizując poziom obrotów).
Kolejnym krokiem, było spotkanie z działem zakupów i zaproponowanie dodatkowego wynagradzania za poprawę warunków zakupowych. Propozycja zawsze była prosta i kusząca: osiągnięta wartość obniżki aktualnych celów zakupowych w cyklu miesięcznym, stawała się w 50% wartością brutto premii, pod warunkiem spełnienia dodatkowych parametrów: minimum utrzymania jakości zaopatrzenia, utrzymania rotacji magazynowej, nie zbudowania dodatkowych stanów magazynowych, nie zaangażowania dodatkowych środków obrotowych, których koszt finansowania netto ponosiłaby firma. W relatywnie krótkim czasie udawało mi się osiągnąć dwa główne cele: poznać cenę równowagi rynkowej tego co firma kupowała oraz obniżyć koszt ponoszonych zakupów surowców, towarów i usług. Jeżeli skala spadku cen była istotna, był to zarazem sygnał zarówno rezerw w tym obszarze, jak i potencjalnego ograniczenia "agresywnego marketingu". Pracownicy działu zakupów mając bowiem jasno zdefiniowane cele, wpływające bezpośrednio na poziom indywidulanego wynagrodzenia, nie tylko byli aktywni, ale kalkulowali, że rozwiązaniem korzystniejszym i osobiście bezpieczniejszym, jest premia od macierzystej firmy.
Największym problemem było zawsze nie przekonać dział zakupowy, że gra jest warta świeczki, ale szefa/szefową działu finansowego, którzy podnosili argument o potencjalnym tworzeniu kominów płacowych, burzeniu pokoju społecznego, a nawet wydolności finansowej firmy. Obawy neutralizowała praktyka i prosta argumentacja: wypłata premii wymaga wpierw obniżenia kosztów zakupów, z zachowaniem innych, wymienionych parametrów, a następnie wypracowana kwota podlega podziałowi: 50% zabiera firma, 50 % brutto to kwota premiowa. W efekcie dział zakupów zawsze musi sam wygenerować środki na pokrycie swojej, dodatkowej premii.
Polecam ten prosty mechanizm, który zawsze się sprawdzał i sprawdza. Co prawda wartość premii malała w czasie (najwyższe wartości były osiągane zazwyczaj w pierwszych 3 - 4 miesiącach), ale występowała stale i była korzystna zarówno dla zatrudnionych, jak i pracodawcy.
Nie odnoszę się tu do sytuacji, w której wartość zakupów w firmie "obciążana" jest przez dostawcę świadczeniem pieniężnym (np. usługa pośrednictwa, usługa marketingowa), lub rzeczowym (elementy wyposażenia domu, wycieczki zagraniczne etc.) na rzecz właściciela lub wskazane przez niego podmioty trzecie, co istotnie odkształca wszelkie analizy i ogranicza możliwości optymalizacji. To także niestety trwały element naszego folkloru gospodarczego, o dramatycznych skutkach dla transparentności i profesjonalizacji każdej, nawet prywatnej organizacji biznesowej.
W odniesieniu do zakupów - kluczowego obszaru organizacji biznesowych, wspomniane w tytule zaufanie i motywowanie, wsparte monitorowaniem zachowań, to klucz do sukcesu, poprawy i utrzymania efektywności oraz pozycji konkurencyjnej przedsiębiorstwa. To nie slogany, to fakty.